Polacy dyskryminowani przez angielskich pracodawców?
Środa, 27 maja 2009
Zdarza
się, że Polacy na Wyspach mają problemy w swoich zakładach pracy z powodu
mówienia po polsku. Czy kiedy pracodawca zabrania mówienia w ojczystym języku
na terenie zakładu pracy to jest to egzekwowanie zasad dobrego wychowania
czy też przejaw dyskryminacji? Tym tematem zajął się tygodnik Cooltura.
Wielu Polaków skarży się, że szefostwo nie pozwala im rozmawiać po polsku nawet na przerwach w pracy no i kiedy rozmawiają wyłącznie z innymi Polakami. Jest to poważny problem ponieważ z jednej strony Brytyjczycy nie lubią, kiedy w ich obecności, np. podczas przerwy w kantynie obcokrajowcy porozumiewają się między sobą w ojczystym, ale niezrozumiałym przecież dla Anglików języku. Z drugiej jednak strony kultura osobista nakazuje, aby podczas rozmowy używać języka ogólnie dla wszystkich obecnych zrozumiałego.
Na tym tle właśnie powstają często napięcia pomiędzy Polakami a ich pracodawcami. Bo co innego, gdy szef nie pozwala mówić po polsku np. do klientów, a co innego gdy zabrania nam rozmawiać w naszym ojczystym języku z kolegą z pracy podczas przerwy, która jest przecież czasem wolnym. Przedstawiciele brytyjskich związków zawodowych uważają, że Polacy i inni emigranci z Europy Środkowo Wschodniej są bardziej narażeni na dyskryminację w pracy ponieważ są biali. A to dlatego, że emigranci o innym kolorze skóry często są traktowani z większą ostrożnością ponieważ każdy pracodawca boi się być posądzonym o rasizm. O tym gdzie jest granica między dobrym wychowaniem, a dyskryminacją oraz dokąd się udać po pomoc jeśli uważamy, że jesteśmy dyskryminowani w pracy przeczytamy w artykule pt. "Polacy nie gęsi" z tygodnika Cooltura publikowanym również na portalu emito.net.
A skoro dzisiaj mowa o językach to portal internetowy londynek.net zajmuje się dla odmiany językiem angielskim. Wielu Polaków na Wyspach, pomimo kilkuletniego pobytu tutaj nadal ma problemy z opanowaniem angielskiego a Brytyjczycy, co zrozumiałe, na ogół wymagają mówienia w ich ojczystym języku. Ale jaki tak naprawdę jest ten język angielski? No bo skoro Wyspiarze z różnych zakątków kraju mają duże problemy ze zrozumieniem siebie nawzajem to co dopiero ma powiedzieć taki emigrant? W Wielkiej Brytanii jest 12 regionów i każdy z nich charakteryzuje się swoim dialektem języka angielskiego (choć wszystkich pomniejszych dialektów jest podobno ok. 50). Na tyle różnią się one od siebie, że np. mieszkaniec Kornwalii nie zrozumie swojego rodaka z Liverpoolu; człowiek z Yorkshire nie zrozumie najnowszego slangu londyńskiego o nazwie Blockney, a młodzieńca z Newcastle nie zrozumie nikt...
Według Uniwersytu w Cambridge najbardziej rozpoznawalnymi dzisiaj dialektami w Anglii są: londyński Blockney, Scouse z Liverpoolu oraz Geordie z Newcastle. Czym się one różnią i jak charakteryzują? O tym w artykule pt. "Mowa jest srebrem, czyli Anglik Anglika nie zrozumie" na portalu londynek.net
Warto dodać na koniec, że ten angielski, którego uczymy się w polskich szkołach to tzw. standardowy angielski (Standatd English). Niestety dziś już coraz mniej osób nim mówi, oficjalnie nie promuje go nawet już telewizja. Dlatego nawet jeśli mówimy w tym języku to po przyjeździe na Wyspy możemy mieć duże problemy ze zrozumieniem miejscowych i oni nas.
Paweł Bruger
Źródło informacji: Prasowe.com