Jak zrozumieć rynek walutowy?
22 lutego 2009
Waluty nie zachowują się irracjonalnie i nie są jedynie narzędziem w rękach spekulantów.
Prognozowanie
kursów walutowych należy do jednych z najtrudniejszych wyzwań jakie na bieżąco
muszą podejmować analitycy finansowi w swojej pracy. Pomimo, że wyniki ich
prognoz odbiegają z reguły dość znacznie od rzeczywistości to nie można jednak
powiedzieć, że waluty zachowują się irracjonalnie lub są jedynie narzędziem
w rękach spekulantów, co sugerują osoby zazwyczaj z tym rynkiem bezpośrednio
niezwiązane.
Zachowanie się głównych światowych walut jest przedmiotem bieżących analiz niemal wszystkich banków centralnych na świecie, gdyż wpływa ono na wiele aspektów ich polityki monetarnej, zarówno pod względem określania poziomu i składu rezerw walutowych jak i kształtowania przyszłych stóp procentowych.
W celu prognozowania siły waluty tego rodzaje instytucje posługują się takimi metodami jak: parytet stóp procentowych, bilans płatniczy czy poziom inwestycji bezpośrednich. Są one dość skutecznym sposobem na określanie przyszłych ruchów cen na rynku walutowym jednakże sprawdzają się one przede wszystkim w stabilnych warunkach i w dłuższych horyzontach czasowych, których to od kilku miesięcy ewidentnie nam brakuje. Jednakże, obserwowanie tych wskaźników pozwala na bieżącą ocenę sytuacji różnych walut i wyciąganie dość skutecznych wniosków co do ich zachowania w przyszłości.
Dziwne i niezrozumiałe.
Zachowanie się dolara w ostatnich miesiącach, przez wielu inwestorów, oceniane było jako dziwne i niezrozumiałe, lecz tak naprawdę wynikało z podanych wyżej wskaźników, czyli gwałtownego zmniejszania się różnicy w poziomach stóp procentowych pomiędzy USA, a innymi krajami oraz przyciąganie bardzo dużej liczby inwestycji kapitałowych (głównie w rządowe papiery skarbowe), co było następstwem tego zjawiska.
Pomimo, że kryzys zapoczątkowany został w Stanach Zjednoczonych to właśnie gospodarka tego kraju stanowi filar całego systemu finansowego, który de facto w dużej mierze oparty jest na dolarze. Dlatego jako całkiem naturalny powinien być odbierany fakt, że w trudnych czasach zyskują na wartości waluty krajów najsilniej rozwiniętych, nawet jeśli były one źródłem powstania bieżących problemów.
W obecnej sytuacji walutą postrzeganą jako najbardziej "obronną" jest japoński jen, który dyskontuje na swoją korzyść wszystkie negatywne informacje płynące ze światowej gospodarki. Wynika to ze specyficznych warunków jakie panują w Japonii, a mianowicie bardzo niskich stóp procentowych (0,1 proc.) oraz silnych czynników deflacyjnych, które sprzyjają aprecjacji krajowej waluty.
Tendencję gwałtownego umacniania się jena, który notuje najwyższe poziomy od co najmniej kilku lat, można zauważyć na wszystkich parach walutowych w których on występuje, co może świadczyć, że nie ma on obecnie dla siebie poważnej konkurencji wśród inwestorów.
Na drugim miejscu tej umownej klasyfikacji znajduje się amerykański dolar, który również cechuje się defensywnym charakterem inwestycyjnym. Należy zwrócić uwagę, że negatywne dane publikowane regularnie dla amerykańskiej gospodarki wpływają na jeszcze większe umacnianie się dolara, co może wydawać się pewnego rodzaju paradoksem dla osób oceniających siłę waluty z perspektywy kondycji gospodarki danego kraju. Jednakże, patrząc z prezentowanej tutaj perspektywy jest to dość zrozumiałym i mało kontrowersyjnym zjawiskiem.
Wysoka inflacja w USA?
Należy jednak dodać, że zagrożeniem tego stanu rzeczy może być pojawienie się wysokiej inflacji w Stanach Zjednoczonych, która prawdopodobnie będzie wynikiem wprowadzenia w życie zapowiadanych planów ratunkowych i stymulacyjnych szacowanych setki miliardów dolarów.
W przypadku gdyby nie przyniosły one spodziewanych rezultatów może to doprowadzić do wystąpienia stagflacji, czyli połączenia rosnącej inflacji z bardzo niskim wzrostem gospodarczym, co byłoby zabójcze dla sytuacji na rynku dolara. Innym zagrożeniem, dla siły waluty amerykańskiej są euro i frank szwajcarski, które poniekąd aspirują do przejęcia roli międzynarodowych walut rezerwowych dla banków centralnych na całym świecie.
Będzie to prawdopodobne, jeżeli wspomniane powyżej niekorzystne zjawiska w amerykańskiej gospodarce rzeczywiście się zrealizują. Dlatego, też pomimo bardzo dużej tolerancji inwestorów dla łagodnej polityki monetarnej prowadzonej przez Fed oraz rząd USA, należy brać pod uwagę, że może ona w pewnym momencie spowodować gwałtowne osłabienie się dolara.
Funt już nie jest bezpieczny.
Ostatnim ważnym punktem naszego rankingu jest pozycja brytyjskiego funta, który stracił w dobie kryzysu charakter waluty bezpiecznej w oczach inwestorów i przesunął się do kategorii walut takich jak dolar australijski lub kanadyjski.
Może to świadczyć, że jest on odbierany obecnie jako "waluta ofensywna" tzn. taka, która przyciąga kapitał głównie w okresach dobrej koniunktury gospodarczej. Nie jest to prawdopodobnie jedynie tymczasowa tendencja, lecz poważniejsza zmiana, która znajdzie swoje odbicie również w przyszłości.
Oczywiście do walut najbardziej ryzykownych, a co za tym idzie najsilniej tracących na wartości w czasach kryzysu należą waluty krajów wschodzących (emerging martkets), które są z reguły pierwszymi ofiarami wycofywania się zagranicznego kapitału, zwłaszcza gdy decydują się one również na obniżanie swoich stóp procentowych.
Z tego względu należy się liczyć z sytuacją, że waluty naszego regionu pozostaną słabe, aż do momentu pojawienia się pozytywnych symptomów w światowej gospodarce.
Krzysztof Dankowski
Źródło informacji: Inwestycje Alternatywne