Oferta 3 x TAK

Prawie jak 11-go września

22 września 2009

Abdulla Ahmed Ali 
Zdjęcie PA, Abdulla Ahmed Ali lat 27, Assad Sarwar
lat 28, Tanvir Hussain lat 27

       W poniedziałek 14-go września, dzięki najbardziej obszernym dowodom jakie kiedykolwiek zgromadzono w sprawie o terroryzm, trzech brytyjskich ekstremistów zostało skazanych na dożywocie. Wyrok zapadł za planowanie użycia ciekłych bomb w samobójczych atakach na samoloty lecące z Wielkiej Brytanii do Ameryki. Po największym śledztwie, które kosztowało brytyjskich podatników ponad 35 milionów funtów, w czasie którego m.in. przeszukano 102 nieruchomości i sprawdzono 14 tysięcy GB przechwyconych danych, udało się zapobiec bardzo tragicznym wydarzeniom. Planowane ataki mogły pochłonąć ponad 5000 ludzkich istnień w samolotach i wiele na ziemi. Ilość ofiar mogła nawet trzykrotnie przekroczyć tą z 11 września 2001 roku w USA.

       Po dwóch sprawach sądowych w Anglii, w Koronnym Sądzie Woolwich w Londynie, trzech islamskich ekstremistów zostało łącznie skazanych na ponad 100 lat więzienia. Abdulla Ahmed Ali, lider gangu planującego zamachy, dostał wyrok dożywocia, po którym będzie musiał spędzić przynajmniej 40 lat za kratkami. "Kwatermistrz" gangu Assad Sarwar został skazany na 36 lat, a trzeci ekstremista Tanvir Hussain, został skazany na 32 lata. Trzej skazani Brytyjczycy, pochodzili z Londynu oraz pobliskiego High Wycombe.

       Poczynania mężczyzn były bardzo długo i dyskretnie obserwowane przez tajne służby. Przerwano je dopiero w chwili ich aresztowania w wyniku tajnej operacji o kryptonimie "Operation Overt". W operację było zaangażowanych wiele służb, zarówno policja jak i agenci MI 5 (brytyjskiego kontrwywiadu) oraz MI 6 (brytyjskiego wywiadu).

        Pierwsza rozprawa sądowa odbyła się krótko po ich aresztowaniu jeszcze w 2006 roku. Już wówczas sąd uznał, że trzej wymienieni mężczyźni są winni planowania morderstwa na wielką skalę. Nie udało się jednak rozstrzygnąć wielu wątpliwości. Teraz, po kolejnej sprawie przed Sądem Koronnym Woolwich, oskarżyciele dowiedli winy i przedstawili cały misterny plan terrorystów. Sednem planu, było użycie ciekłych substancji wybuchowych w butelkach od zwykłych napoi i zdetonowanie ich w samolotach startujących z Heathrow do lotów transatlantyckich.

Misterny plan.

       Nad samym spiskiem, w którym po raz pierwszy miano użyć ciekłych bomb, trzej mężczyźni pracowali długimi miesiącami, szczegóły dopracowując z liderami islamskich ekstremistów w Pakistanie. Mężczyźni planowali zamachy w rocznicę wydarzeń 11-go września dla większego efektu propagandowego. Jest wielce prawdopodobne, że mieli oni powiązania z zamachowcami, którzy dokonali serii samobójczych ataków w Londynie 7-go lipca 2005, w których zginęło 52 osób, a 800 zostało rannych.

       Czterech z sześciu spiskowców kilka lat wcześniej spotkało się w z pozoru zwykłym miejscu, w punkcie charytatywnym Islamskiego Stowarzyszenia Medycznego w dzielnicy Clapton we wschodnim Londynie. Stowarzyszenie zbierało pieniądze na pomoc uchodźcom w szybko zapełniających się w wyniku wojny w Afganistanie obozach, które są rozsiane wzdłuż afgańsko - pakistańskiej granicy. Większość osób ofiarujących pieniądze na cele charytatywne, kierowała się szlachetnym odruchem, a o obozach dla uchodźców wiedziała tylko tyle, ile pokazywały media. Sugestywna działalność organizacji, odwołującej się do ludzkich sumień sprawiła, że czterech z sześciu mężczyzn podejrzewanych o udział w organizacji zamachów, udało się do obozów w Afganistanie aby aktywnie włączyć się w pomoc uchodźcom. Jednak kontakt z tragiczną rzeczywistością obozów i islamskim ekstremistami w Pakistanie sprawił, że na zawsze zmienił się ich stosunek do Anglii i Ameryki, oraz ich sposób postrzegania roli państw zachodnich na wojnę w Iraku i Afganistanie.
       Lider grupy, Abdulla Ahmed powiedział w sądzie, że był "zszokowany i zbulwersowany" warunkami w obozach. Jego rozgoryczenie i złość powiększyła się, kiedy bezskutecznie w 2003 roku uczestniczył w protestach przeciwko wojnie w Iraku. Jego poglądy przepojone nienawiścią mocno się zradykalizowały i pchnęły go w ramiona islamskich ekstremistów, którzy domagali się kolejnych ataków na kraje zachodnie w tym Anglię.

       Brytyjscy agenci wywiadu do spraw anty-terrorystycznych rutynowo obserwują różnej maści ekstremistów i to właśnie podczas takich rutynowych działań Abdulla Ahmed Ali i jego znajomi znaleźli się w kręgu zainteresowań tajnych służb. Abdulla przykuł uwagę MI5 jeszcze bardziej, gdy odbył kilka podróży do Pakistanu w krótkim odstępie czasu. Kilkakrotnie spotykał się z osobami, które już były na liście podejrzanych MI5, a co więcej spotkał się z mężczyzną, który został skazany za otworzenie obozu szkoleniowego w samym sercu Anglii.

       Częste wizyty Alego w Pakistanie, jak i inne dowody zebrane w toku śledztwa, skłoniły brytyjskie służby do dokładnego przyjrzenia się jego bagażom. Podczas dyskretnej kontroli bagażu na lotnisku w walizkach Alego znaleziono dziwny sproszkowany napój, razem z dużymi ilościami baterii. Znalezione rzeczy były dość nietypowe i dodatkowo przykuły uwagę tajnych służb, a z czasem dały początek bardzo intensywnej i najkosztowniejszej operacji inwigilacyjnej w historii angielskich służb.

       W kolejnych tygodniach wszystkie ruchy Aliego były śledzone, w szczególności jego wszystkie e-maile wysyłane do Pakistanu. E-maile okazały się zakodowaną korespondencją do różnych członków Jihad. Jednak prawdziwe intencje tych elektronicznych wiadomości zostały odkryte dopiero po aresztowaniu mężczyzn. Te informacje nie zostały zaprezentowane ławie przysięgłych podczas pierwszego procesu, aby nie zaszkodzić śledztwu. Zostały ujawnione dopiero podczas drugiej rozprawy w tym roku. Sędzia, Justice Henriques powiedział, że "te e-maile są bardzo ważnym źródłem informacji, pokazującym zamiary, rozwój i zakres tej konspiracji".

 

BBC. Sarwar kupuje walizkę do składowania
materiałów do bomb, później zakopanych
w lesie

Śledztwo w liczbach:
26,000 - dowodów rzeczowych,
102 - przeszukane nieruchomości,
80 - przeszukanych komputerów,
226 - komp. w cafejkach internetowych,
15,000 - płyt CD
500 - dyskietek,
14,000 - GB danych,
Śledztwo prowadzono m.in. w: Japonii, Pakistanie, Południowej Afryce, Pakistan, South Africa, Belgii.
Źródło: Metropolitan Police

 

 

 

 

 

 

 

       Zakodowane e-maile, które wysyłały osoby z jakimi Ali nawiązał kontakt w Pakistanie, przypominały o kontynuowaniu prac z "Prezentacją" i uważaniu na inwigilację. Wspominały m.in. o zdobyciu wody toaletowej Calvin Klein w celu wykorzystania w "biznesie".

       W międzyczasie, "Kwatermistrz" grupy Assad Sarwar, nie zdając sobie sprawy, że jest stale obserwowany przez MI5, dokonywał zakupów różnych nietypowych przedmiotów. Lista zakupów była bardzo zbieżna z tymi chemikaliami o jakich wspominano w e-mailach. Sarwar kupił przykładowo Nadtlenek Wodoru, który jest ogólnie dostępny chociażby w farbach do włosów, ale który po połączeniu z innymi substancjami może też być użyty jako śmiertelna broń. Materiały, oraz części do produkcji bomb były składowane w domu Ahmeda Ali w High Wycombe, jak również w wielu skrytkach w pobliskim lesie.

       Brytyjskie służby zintensyfikowały śledztwo kiedy odkryły, że Ahmed Ali w małej kawiarence internetowej, przez ponad dwie godziny sprawdzał godziny lotów różnych samolotów przez Atlantyk. W następstwie tego odkrycia, agenci włamali się do mieszkania Ahmed Alego we wschodnim Londynie. Tam, policja odnalazła jeszcze bardziej szokujące dowody na to, że konspiratorzy planowali ataki przy użyciu bomb. W mieszkaniu agenci MI5 odnaleźli taką ilość niebezpiecznych substancji, że mieszkanie przypominało wręcz małą fabrykę bomb. Zdecydowano o zainstalowaniu w mieszkaniu miniaturowych kamer i mikrofonów. Uzyskane dzięki temu nagrania w pełni potwierdziły, że Ahmed Ali wraz z Tanvirem Hussainem (który także został skazany), konstruowali bomby wykorzystując butelki po napojach i aparaty fotograficzne na baterie.

Przepis na bombę

       Konstruowane bomby były bardzo małe, co nie dziwiło tajnych służb, gdyż od dawna podejrzewano, że członkowie Jihad-u będą próbowali użyć jak najmniejszych urządzeń które umknęłyby uwadze pracowników lotnisk. Podobne próby już były podejmowane w przeszłości np. w 2001 roku, Richard Reid próbował wysadzić samolot za pomocą miniaturowej bomby ukrytej w bucie. Jedynym zadaniem takich małych bomb jest wyrwanie niewielkiej dziury w poszyciu samolotu, a ta niechybnie doprowadziłaby do katastrofy. Sygnały o przygotowywanych zamachach postawiły wszystkie służby na nogi i wkrótce kontrole na lotniskach zostały mocno zaostrzone.

Ciekłe bombyBomby które budowali zamachowcy wykonane były z butelek po napojach, które z łatwością mogły być wniesione na pokład samolotu w bagażu podręcznym. Z butelek tych za pomocą strzykawki usuwano ich oryginalną zawartość, a następnie wtłaczano substancje wybuchową. Do wniesienia detonatora miały posłużyć jednorazowe aparaty fotograficzne, takie jakie można kupić w wielu sklepach. W aparatach tych w miejsce jednej baterii wkładano detonator. W czasie lotu, np. w toalecie, prawdopodobnie wyjęto by detonator z aparatu i włożono go do butelki. Impuls elektryczny z pozostałych baterii z aparatu miał zainicjować wybuch.

Do samolotu bez picia.

       Aresztowania, które miały miejsce w 2006 roku, na zawsze zmieniły podejście do bezpieczeństwa w czasie lotów, a w szczególności ograniczyły listę przedmiotów jakie można wnieść na pokład w bagażu podręcznym. Za sprawą tej operacji, nie możemy już wnieść na pokład samolotu jakichkolwiek butelek z napojem lub płynem w opakowaniach powyżej 100 ml. Władze i linie lotnicze na całym świecie zaczęły wydawać dodatkowe pieniądze na kontrole, a pasażerowie zmuszeni zostali do wyzbycia się wszelkich płynów zanim przejdą przez bramki oraz przepakowania wszystkich kosmetyków do przeźroczystych torebeczek.

       W czasie rozprawy sądowej został zaprezentowany film, który pokazał detonowanie takiej ciekłej bomby na pokładzie samolotu. Sędzia Henriques stwierdził, że "szansa przetrwania samolotu po takim wybuchu jest minimalna". "Gdyby te działania spiskowców nie zostały przerwane, to oznaczałoby z pewnością wielką liczbę ofiar, a gdyby eksplozje miały miejsce tuż nad ziemią, liczba śmiertelnych ofiar wypadków mogłaby się jeszcze znacznie zwiększyć". Ahmed twierdził, że nigdy nie chciał użyć tych bomb na pokładach samolotów, lecz jedynie stworzyć mały wybuch na lotnisku Heathrow, aby przestraszyć pasażerów. Nawet gdyby to było prawdą, to biorąc pod uwagą siłę tych małych bomb, oznaczałoby to wielką liczbę ofiar na tym zwykle bardzo zatłoczonym lotnisku.

Na zdjęciu pokazany jest 3 terminal na londyńskim lotnisku Heathrow.

       Mężczyźni zgromadzili wystarczająco dużo chemikaliów do zrobienia 20 bomb. W toku rozprawy sądowej ujawniono również cele ataków bombowych jakie wybrał Ahmed Ali. Były to samoloty wylatujące z terminala trzeciego lotniska Heathrow, do miast w Stanach zjednoczonych – San Francisco, Nowego Yorku, Waszyngtonu, Chicago oraz Toronto i Montrealu w Kanadzie. Dodatkowo śledztwo wykazało, że następnym celem terrorystów były nie tylko samobójcze ataki w samolotach , ale również na liście znalazło się kilka obiektów w Londynie m.in. Canary Wharf , najwyższy budynek w Anglii, biurowce dzielnicy finansowej oraz Tunel Greenwich Foot, który biegnie pod rzeką Tamizą i Brytyjskim Kapitolem.

 
BBC. Fabryka bomb w mieszkaniu we
Wschodnim Londynie

       

Związek z zamachami w metrze.

Służby specjalne Stanów Zjednoczonych i Anglii uważają, że spisek został zaplanowany w Pakistanie, przez tych samych ludzi, którzy odpowiedzialni są za zorganizowanie samobójczych ataków bombowych w autobusach i metrze w Londynie w 2005 roku.
       Za jednego z organizatorów zamachów uznawany był urodzony w Birmingham Rashid Raufa. To z nim zamachowcy wymieniali wiele e-maili pisząc np. "Mój sklep muzyczny jest już gotowy na otwarcie, muszę jeszcze tylko ustalić kiedy zostanie otwarty. Potrzebuję więcej zapasów magazynowych". Służby nie miały wątpliwości, że chodzi o fabryczkę bomb, której potrzebne było więcej chemikaliów, oraz o ustalenie daty ataku. Rashid początkowo został aresztowany w Pakistanie w roku 2006, ale w dziwnych okolicznościach zdołał uciec w grudniu 2007. W wyniku tego aresztowania w 2006 roku brytyjska policja musiała przystąpić do natychmiastowych działań. Zamachowcy w Anglii, na skutek złych dla nich wieści o aresztowaniu mózgu operacji w Pakistanie, mogli bowiem wprowadzić swoje plany w czyn, próbując wysadzić samoloty lub uciec. W wyniku przyspieszonych działań policji aresztowano wówczas równocześnie, Alego zamieszkałego w Walthamstow we wschodnim
Londynie; Sarwara zamieszkałego w High Wycombe, i Hussain z Leyton z wschodniego Londynu. Byli oni trzema z ośmiu oskarżonych w Sądzie Koronnym Woolwich, na rozprawie trwającej łącznie sześć miesięcy.
       Na pierwszej rozprawie w 2006 roku, amerykańska CIA nie zgodziła się na ujawnienie e-maili w sądzie, obawiając się dekonspiracji tego źródła informacji. Podejrzewano bowiem, że Rashid który zbiegł w Pakistanie, może jeszcze raz będzie chciał skorzystać ze swojego konta w Yahoo.
       Życie dopisało jednak inny scenariusz. Rashid zginął w listopadzie zeszłego roku od wybuchu rakiety wystrzelonej z amerykańskiego, bezzałogowego samolotu Predator. Po tym ataku Scotland Yard został upoważniony do wykorzystania e-maili w drugim procesie, który doprowadził do ostatecznego skazania zamachowców.

       Przed końcowym ogłoszeniem wyroku Sędzia Henriques stwierdził, że spisek "doszedł do bardzo zaawansowanego poziomu", z siedmioma konkretnymi celami. Zwracając się do Ahmed Ali powiedział: "Uznałem, że jesteś zdeterminowanym ekstremistą, rządnym osiągnięcia swoich celów, pełnym energii i ambicji by doprowadzić terroryzm do bezgranicznych rozmiarów. Poprzez tą konspiracje chciałeś by cały świat zwrócił na ciebie uwagę – no i dokonałeś tego". Sędzia powiedział również, że spisek w który Ali był wplątany, nie był czynem mającym na celu zmienić politykę zagraniczną rządu , jak dowodziła obrona, a raczej "nakręcaną poglądami ekstremistów islamskich, rządzą zemsty za działania sił sojuszniczych w Iraku i Afganistanie".

       Z kolei Brytyjski Minister Spraw Wewnętrznych Alan Johnson powiedział, że planowane ataki terrorystyczne: "doprowadziłyby do masakry i chaosu na niewyobrażalną skalę. Ta sprawa potwierdza, że stajemy wobec bardzo poważnego i prawdziwego zagrożenia terrorystycznego. Jestem bardzo zadowolony, że ława przysięgłych dała adekwatny werdykt w stosunku do tego potencjalnego zagrożenia". "Nasza policja i służby specjalne są naszym bardzo cennym atutem w walce z terroryzmem i po raz kolejny zdołały to potwierdzić. Jestem przekonany, że gdyby nie ich interwencja ten plan zostałby zrealizowany. Gdyby ten spisek nie został przerwany, skończyłoby się na dużej liczbie ofiar śmiertelnych – a jeśli detonacja w samolotach miałaby miejsce tuż nad lądem, liczba ta znacznie by się powiększyła".

       Dzięki pracy wywiadu, jeszcze raz udało się ocalić wiele ludzkich istnień a zamachowcy, zamiast blasku męczeństwa, blask słońca będą oglądać, ale zza krat.

Obejrzyj krótki film SKYNEWS

 

Artykuł przygotował Adam Dunleavy, tłumaczyła Zuzanna Remus.

www.England.pl