Nie broń się, bo pójdziesz
siedzieć.
27.12.2009
Biznesmen z High Wycombe w Buckinghamshire, który w obronie najbliższych zaatakował
bandziorów grożących nożami jego rodzinie, został skazany na 30 miesięcy pozbawienia
wolności.
Za jego sprawą odżyła na nowo trudna
debata o dopuszczalnej granicy obrony własnej, jaką może zastosować przeciwko
intruzom właściciel domu.
Sędzia najpierw pochwalił odwagę Munira Hussaina, prezesa Asian Business Council,
wykazaną podczas obrony żony i trójki dzieci, ale potem skazał go za przemoc
użytą w odpowiedzi na tenże atak. Jeden z napastników uniknął w ogóle kary
więzienia.
Zajście miało miejsce podczas Ramadanu,
kiedy cała rodzina wracała z meczetu. Zastali w domu trzech intruzów w kominiarkach.
Hussainowi powiedzieli, że go zabiją. Członkom jego rodziny związali ręce
na plecach i wszystkich zmuszali do czołgania się z pokoju do pokoju. Hussainowi
(lat 53) udało się uciec rzucając w mężczyzn stolikiem do kawy. Potem zdołał
powiadomić brata Tokeera (lat 35), razem z którym gonił napastników ulicą,
aż jednego z nich zdołał przewrócić na ziemię.
To, co nastąpiło potem, opisano
w sądzie królewskim w Reading jako za daleko posuniętą samoobronę. Jeden z
przestępców, Walid Salem, odniósł nieodwracalne uszkodzenia mózgu, po uderzeniu
kijem do krykieta tak silnym, że ten aż pękł na trzy kawałki. Sąsiedzi widzieli
kilku mężczyzn bijących Salema różnymi przedmiotami, w tym metalowym prętem.
Munir Hussain uważa, że zawiódł
swoją żonę Shaheen Begum, synów Awaisa (lat 21), Samada (lat 15) i 18-letnią
córkę Arooj, ponieważ nie zdołał uchronić ich przed Salemem i jego gangiem.
Pani Begum opowiadała w sądzie o swoich obawach, że napastnicy zabiją jej
najmłodszego syna. – Bili mojego męża – zeznawała. – Gdy prosiłam, by przestali,
albo kiedy w ogóle podnosiłam głowę, zaczynali się nad nim znęcać jeszcze
bardziej. Kazali nam leżeć twarzą do ziemi i nie odzywać się, bo nas wszystkich
zabiją. To było przerażające.
Salem był jedynym z napastników
zatrzymanych bezpośrednio po przestępstwie, do którego doszło we wrześniu
ubiegłego roku, jednak obrażenia głowy spowodowały, że uznano go za niezdolnego
do odpowiadania na stawiany mu zarzut bezprawnego uwięzienia rodziny Hussainów.
We wrześniu sąd wydał w stosunku do niego nakaz dwuletniego nadzoru. Salem
miał już na swoim koncie 50 wyroków skazujących za rozmaite akty łamania prawa.
Obecnie przebywa w areszcie tymczasowym, w oczekiwaniu na proces o fałszowanie
kart kredytowych.
Munira i Tokeera Hussainów, opisywanych
jako ludzie rodzinni, zaangażowani w życie lokalnej społeczności, uznano za
winnych celowego spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała. Prokurator przekonywał,
że obaj mężczyźni dopuścili się "napaści odwetowej". Sędzia John
Reddihough zasądził wyrok 30 miesięcy więzienia dla Munira i 39 miesięcy dla
Tokeera.
Munir Hussain jest inżynierem.
Przyjechał do Wielkiej Brytanii w 1964 roku. Założył tu własną firmę o rocznych
obrotach wynoszących 2,4 miliona funtów, zatrudniającą obecnie dziewięć osób.
Był też prezesem rady równości rasowej Wycombe.
Sędzia Reddihough przyznał, że
rodzina Hussainów padała ofiarą "poważnego i niegodziwego przestępstwa"
oraz pochwalił odwagę nastoletniego syna, który uciekł i podniósł alarm. Podkreślił
też odwagę samego Munira Hussaina, ale stwierdził, że ten potem "w brutalny
i przerażający sposób" zaatakował leżącego na ziemi, bezbronnego Salema.
– Jeśli pozwolimy, by ludzie brali
prawo w swoje ręce i sami natychmiast wymierzali okrutną karę na zatrzymanym
sprawcy, zamiast pozwolić działać wymiarowi sprawiedliwości, wówczas państwo
prawa i system sądowniczy będące wyznacznikami cywilizowanego społeczeństwa
upadną – wyjaśnił sędzia. Mecenas Michael Wolkind broniący Munira Hussaina
zapowiedział apelację.
Dodał, że sprawa ta pod wieloma
względami przypomina przypadek Tony’ego Martina, skazanego na karę więzienia
za zastrzelenie nastoletniego włamywacza. Po apelacji wyrok za morderstwo
zamieniono mu na wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci, a karę pozbawienia
wolności skrócono do pięciu lat.
Rodzina
Hussainów wydała oświadczenie, w którym stwierdza: "Jesteśmy zrozpaczeni.
Mamy jednak nadzieję, że sprawiedliwość zatriumfuje".
Źródło:
www.onet.pl ; The Times.