Oferta 3 x TAK

 

Kurs funta w 2010

2 stycznia 2010

       Przewidywanie kursu funta przypomina trochę wróżenie z fusów. Wpływ na kurs będzie miało tak wiele czynników, że nie sposób precyzyjnie go przewidzieć tym bardziej, że nie znamy wielu parametrów ze światowej, brytyjskiej i polskiej gospodarki, które będą na bieżąco publikowane w ciągu całego 2010 roku. Nie możemy także wykluczyć spekulacyjnych ataków na złotówkę.

Kurs funta w latach 2006 - 2009

Prognozy dla Polski.

       Pewne wskazówki co do kursu funta płyną jednak pośrednio z prognoz jakie dla polskiej gospodarki snują eksperci największych banków. Według analityków największego brytyjskiego banku HSBC, w 2010 roku gospodarka polska wzrośnie 2,2 proc. Wszyscy analitycy podkreślają, iż polska gospodarka jako jedyna w UE odnotowała przyrost PKB w 2009 r. i okazała się wyjątkowo odporna na kryzys.

       Jednym z powodów tej odporności, wymieniana jest stosunkowo niewielka zależność polskiej gospodarki od eksportu, w przeciwieństwie np. do gospodarki Niemiec, zatem spadek popytu za granicą nie odbił się tak mocno na kondycji naszej gospodarki. Kolejnym powodem była dobra sytuacja polskiego rynku pracy w okresie poprzedzającym obecne spowolnienie oraz system bankowy, który był w dość dobrej kondycji przed wystąpieniem globalnego kryzysu finansowego.

       Bank HSBC twierdzi zarazem, iż w przyszłości przeszkodą szybkiego powrotu wzrostu gospodarczego, będzie jednak rynek pracy. Zareaguje on z opóźnieniem na spadkowe trendy w gospodarce i trudniejsze warunki finansowania, co wyrazi się niewielkim wzrostem bezrobocia. Stopę bezrobocia analitycy prognozują na 12,1 proc. w 2010 r. Prognoza inflacji towarów i usług konsumpcyjnych w roku 2010 wynosi 2,4 proc., zaś deficyt budżetu 6,5 proc. PKB.

Umocnienie złotego.

       Eksperci banku HSBC przewidują znaczne umocnienie złotego - do 3,8 PLN/EUR w 2010 r. Równocześnie wejścia Polski do EMU, który miałby doprowadzić Polskę do przyjęcia EURO, analitycy nie spodziewają się przed 2015 r. Wcześniej wrunkiem koniecznym będzie poskromienie inflacji i deficytu budżetowego, oraz wola polityczna do wprowadzenia euro.

       Podobne prognozy co do polskiej waluty przedstawiają również analicy innych banków m.in. uznane banki inwestycyjne jak Merrill Lynch czy Citigroup. Uśrednione prognozy wielu banków przewidują, że średni kurs euro do złotówki będzie wynosił 3,78, gdzie pod koniec bieżącego roku ten średni kurs wynosił 4,12.

Co z funtem?

       Jak wspomniałem analitycy przewidują stopniowe umacnianie się złotówki w stosunku do euro, jednocześnie brytyjscy eksperci przewidują osłabienie się funta w stosunku do euro. Według raportu Centre for Economics and Business Research (CEBR) w ciągu kilku miesięcy funt może się tak osłabić, że za jednego funta będziemy płacili mniej niż jedno euro. Kiedy wprowadzono euro, za jednego funta płacono prawie 1,7 euro!

Kurs funta w 2009 roku

       Biorąc więc pod uwagę obecne tendencje i nastroje wśród inwestorów oraz przewidywania kursu funta i złotówki w stosunku do euro i dolara, zaryzykuje stwierdzenie, że w najbliższych miesiącach złotówka będzie się stopniowo umacniała również w stosunku do funta brytyjskiego, a tym samym będzie spadał kurs funta w stosunku do złotówki. Prawdopodobnie w pierwszym kwartale nowego roku kurs funta wyniesie 4,30 zł z możliwością dalszego jego osłabienia nawet poniżej 4,00 zł za jednego funta. Jedną z przyczyn jest ogromne zadłużenie brytyjskiego budżetu. Planowany deficyt ma wynieść 178 miliardów funtów. Nie jest to niestety zbyt dobra wiadomość dla osób pracujących w Wielkiej Brytanii i przesyłających funty do Polski. Trzeba jedna zastrzec, że sytuacja może ulec zmianie, jeżeli Partia Konserwatywna wygra tegoroczne wybory parlamentarne.

UWAGA.

       Warto w tym miejscu pamiętać, że w 2008 roku złoty również się bardzo umocnił, a euro spadło do poziomu poniżej 3,30 zł, ale później po spekulacyjnym ataku na złotego, wartość złotówki obniżyła się do poziomu 4,80 za euro, a polskie firmy straciły ok. 15 miliardów złotych na opcjach walutowych. Wówczas to te same banki namawiały nas do zakupu opcji. Później banki inwestycyjne jak np. Goldman Sachs, zalecały swoim klientom sprzedaż waluty polskiej. Na końcu się okazało, że wiele z tych banków same spekulowały na osłabienie złotego.

       Dziś największe banki inwestycyjne otwarcie zachęcają do zakupów złotego, co może sugerować, że mają one już dawno zbudowaną długą pozycję na naszej walucie. Zalecamy więc wielką ostrożność w poważnym traktowaniu prognoz. Niektórzy inwestorzy twierdzą, że to co obserwujemy obecnie na rynku walutowym to może być rozmyślnym spekulowaniem na wzmocnienie złotego i że właśnie już teraz trwa zastawianie pułapki.

www.England.pl