2010 rok będzie czasem stabilnego umacniania
się polskiej waluty
11 stycznia 2010
2010
rok będzie czasem stabilnego umacniania się polskiej waluty, chyba że rząd
zadecyduje inaczej.
Obserwowane od marca umocnienie złotego uległo w ostatnich tygodniach wyhamowaniu.
Polska waluta jednak najprawdopodobniej będzie kontynuować trend aprecjacyjny
w kolejnych miesiącach przyszłego roku. Będzie on charakteryzował się zdecydowanie
mniejszą dynamiką, mimo to powinien sprowadzić notowania EUR/PLN poniżej istotnego
poziomu 4,0000 zł za euro. Za umocnieniem złotego przemawia szereg czynników
zarówno globalnych, jak i krajowych.
W omawianym okresie niewykluczone są jednak momenty konsolidacji, a nawet
korekt osłabiających polską walutę. Głównym zagrożeniem dla złotego są problemy
fiskalne naszego kraju, których negatywne oddziaływanie może nasilić się w
połowie roku.
Poniżej zostały omówione poszczególne czynniki, które będą kształtowały notowania
złotego w nadchodzących miesiącach.
Poprawa nastrojów na rynkach
Poprawa nastrojów na światowym rynku finansowym, jaką obserwowaliśmy od marca
ubiegłego roku, będzie prawdopodobnie kontynuowana w 2010 r. za sprawą postępującego
ożywienia gospodarczego oraz utrzymywania działań stymulujących przez rządy
poszczególnych państw. Dynamika wzrostów na giełdach powinna jednak wyhamować.
Inwestorzy w nadchodzących miesiącach powinni bowiem zdyskontować dalszą poprawę
sytuacji w globalnej gospodarce i być bardziej "odporni" na kolejne
oznaki ożywienia. Jednocześnie pojawia się ryzyko korekt, jeżeli oczekiwania
uczestników rynku nie będą w pełni pokrywać się z rzeczywistością (wolniejsze
ożywienie), lub też nawet się z nią rozmijać (w przypadku chwilowego pogorszenia
koniunktury).
Trend wzrostowy na giełdach oraz na rynku surowców powinien być jednak kontynuowany,
a to z kolei przełoży się na rosnący apetyt na ryzyko i chęć lokowania kapitału
w regionie rynków wschodzących, do których również zalicza się Polskę. Ponieważ
krajowa gospodarka wyróżnia się na tle swojego regionu silnymi fundamentami
gospodarczymi, złoty ma szansę umocnić się najsilniej spośród walut europejskich
rynków wschodzących.
Polska jako cel napływu kapitałów zagranicznych nie wygra jednak z tzw. krajami
surowcowymi, takimi jak Brazylia czy Rosja. Perspektywy tych gospodarek, w
momencie wzrostu cen surowców oraz zwiększenia się popytu na nie na fali ożywienia
gospodarczego wyglądają dużo bardziej korzystnie. Pomimo iż inwestycje w Polsce
mogą charakteryzować się mniejszym ryzykiem (m.in. ze względu na większą dywersyfikację
gospodarki), w momencie pokryzysowego wzrostu optymizmu na światowych rynkach,
większym zainteresowaniem będą cieszyć się rynki oferujące wyższe maksymalne
stopy zwrotu, nawet za cenę większego ryzyka inwestycyjnego.
Ożywienie w eksporcie
Dla notowań polskiej waluty w najbliższym czasie istotna będzie sytuacja
panująca w gospodarkach głównych partnerów handlowych. Z uwagi na to, że wartość
złotego wciąż utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie, polskie towary
eksportowe pozostają atrakcyjne na arenie międzynarodowej. Popyt na nie jest
jednak zbyt silny, gdyż kondycja partnerów handlowych pozostaje stosunkowo
słaba. Istnieje jednak nadzieja na jej poprawę w najbliższych kwartałach.
Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego np. Niemcy zdołają w przyszłym
roku osiągnąć niewielki wzrost PKB. Podobną zwyżkę może odnotować cała strefa
euro. Fakt ten powinien pozytywnie wpływać na polski eksport, a co za tym
idzie, na notowania polskiej waluty. Jednak z uwagi na niezbyt dużą skalę
wzrostu wspomnianych gospodarek również i wpływ ten nie będzie zbyt silny.
Oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych
Ze strony czynników lokalnych złotego powinny wspierać oczekiwania na podwyżkę
stóp procentowych, która według naszych przewidywań nastąpi w połowie roku.
Polska tym samym będzie najprawdopodobniej jednym z pierwszych państw europejskich,
które zdecydują się na zacieśnienie polityki pieniężnej. Już w obecnym momencie
Rada Polityki Pieniężnej wyróżnia się na tle władz monetarnych regionu, po
tym jak zapowiedziała zmianę nastawienia względem polityki monetarnej z "łagodnego"
na "neutralne".
Oznacza to, iż w nadchodzących miesiącach nie powinniśmy spodziewać się
już kolejnych obniżek kosztu pieniądza. Wzrost stóp procentowych oznacza nie
tylko większy zwrot z zainwestowanego w naszym kraju kapitału. Pierwsza podwyżka
stóp od momentu wybuchu kryzysu latem minionego roku oznaczać będzie również,
że krajowa gospodarka weszła na ścieżkę stabilnego wzrostu i nie potrzebuje
już czynnika stymulującego w postaci niskiego kosztu pieniądza. To z kolei
powinno umacniać polską walutę.
Problemy budżetowe zagrożeniem dla złotego
W przyszłym roku może nasilić się również działanie negatywnych czynników
lokalnych w postaci problemów z wypełnieniem przyszłorocznej ustawy budżetowej.
W obecnym momencie budżet na 2010 r. zakłada deficyt sektora finansów publicznych
na poziomie 7 proc. prognozowanego na przyszły rok PKB. Polska, w ramach nałożonej
na naszą gospodarkę przez Komisję Europejską procedury nadmiernego deficytu,
ma obowiązek do 2012 r. ograniczyć dziurę w budżecie do wymagalnego przez
kryteria konwergencji poziomu 3 proc. PKB.
Z prawie 248 mld zł planowanych przychodów do budżetu, ponad 30 mld zł ma
pochodzić z prywatyzacji. Jak pokazały ostatnie doświadczenia z prywatyzacją
GPW czy energetycznego koncernu Enea, źródło przychodów w postaci środków
ze sprzedaży państwowych spółek charakteryzuje się dużą niepewnością. Inwestorzy
będą bacznie przyglądać się postępom w realizacji rządowego planu prywatyzacji.
Jakiekolwiek turbulencje w jego wykonaniu mogą powodować presję deprecjacyjną
w notowaniach złotego. Szczególnie newralgicznym momentem będzie koniec pierwszego
półrocza 2010 r., kiedy to możliwa będzie ewentualna nowelizacja budżetu.
Inny problem stanowi stosunek długu publicznego do wielkości PKB. W tym roku
rząd może mieć problem ze zmieszczeniem się w ramach 55-proc. (drugiego) progu
ostrożnościowego. Konstytucja RP zakłada, iż wraz z przekroczeniem drugiego
progu rząd w ciągu dwóch lat jest zmuszony wszelkimi możliwymi środkami ograniczyć
dług poniżej tego poziomu, co z kolei oznacza cięcia wydatków budżetowych.
To natomiast może odbić się negatywnie na ożywieniu gospodarczym.
Niewykluczone, że czynnik fiskalny silnie zaszkodzi złotemu w przyszłym roku.
Może on nawet zniwelować pozytywny wpływ oczekiwań na podwyżki stóp procentowych.
Jeżeli problemy polskiego budżetu będą w ocenie inwestorów poważne, zagraża
to nawet słabszym umocnieniem złotego niż wynikałoby to z poprawy nastrojów
na rynku globalnym lub nawet jego chwilowym osłabieniem.
Optymistyczne prognozy
Póki co inwestorzy z dużym zaufaniem spoglądają na polską gospodarkę. Przejawia
się to m.in. w optymistycznych prognozach dla złotego ze strony niektórych
zagranicznych banków. Goldman Sachs podniósł przed kilkoma tygodniami wartość
godziwą polskiej waluty z poziomu 4,0900 do 3,5400 PLN za EUR. Bank twierdzi,
iż w wyniku silnej deprecjacji, będącej skutkiem kryzysu, złoty jest jedną
z bardziej niedowartościowanych względem euro walut regionu. UBS natomiast
prognozuje, iż kursy EUR/PLN i USD/PLN do końca przyszłego roku zanotują spadek
do poziomów odpowiednio: 3,6000 i 2,4000.
Zdecydowanie bardziej zachowawcze przewidywania mają natomiast Ministerstwo
Finansów oraz Narodowy Bank Polski. Oficjalne prognozy polskiego rządu zakładają
średni kurs euro na poziomie 4,0800 zł, a dolara na poziomie 2,9400 zł. NBP
z kolei w ostatniej projekcji inflacji oczekuje w pierwszym półroczu 2010
r. spadku kursu EUR/PLN do poziomu 4,0000, a następnie przewiduje osłabienie
złotego.
Perspektywa przyjęcia euro a notowania złotego
Od 2011 r. złotego powinna wspierać również zbliżająca się perspektywa przystąpienia
do unii walutowej. Prawdopodobnie w roku 2011 Polska wejdzie do mechanizmu
kursowego ERM 2, w ramach którego zostanie ustalony parytet kursu EUR/PLN.
Złoty przez co najmniej dwa lata powinien pozostać w przedziale +/- 15 proc.
wokół kursu parytetowego. Przewidujemy, iż parytet zostanie ustalony na poziomie
3,6000 PLN za EUR.
W obecnym momencie Polska nie spełnia żadnego z kryteriów konwergencji. Szczególnym
problemem naszego rządu jest kryterium fiskalne. Zakłada ono deficyt finansów
publicznych na poziomie nie przekraczającym 3 proc. PKB - nasz kraj spełniał
oficjalnie ten warunek jeszcze w 2007 r. Kryzys, i będące jego efektem spowolnienie
gospodarcze, przyczyniły się jednak do zmniejszenia przychodów z podatków
i wzrostu deficytu powyżej 6 proc. PKB w bieżącym roku (Komisja Europejska
przewiduje jego zwyżkę do 6,6 proc. PKB). Przyszły rok według prognoz Komisji
ma przynieść dalszy wzrost aż do 7,3 proc. PKB. Przewidywania Międzynarodowego
Funduszu Walutowego są nieco bardziej optymistyczne, jednak niezbyt pocieszające
- zakładają one deficyt w 2009 r. na poziomie 6,1 proc. PKB, a w 2010 r. dziurę
budżetową wysokości 6,9 proc. PKB.
Na spełnienie kolejnych dwóch kryteriów - stóp procentowych i inflacyjnego
- Polska ma zdecydowanie mniejszy wpływ. Warunki monetarne jednak prawdopodobnie
zostaną spełnione w sposób naturalny w miarę, jak w eurolandzie popyt wewnętrzny
będzie odżywał, a tamtejsza inflacja i stopy procentowe będą rosnąć. W Polsce
natomiast oczekuje się procesu odwrotnego - spadku presji inflacyjnej (wynikającej
w obecnym momencie ze wzrostu tzw. cen regulowanych) i obniżenia stóp procentowych.
Pozostaje jeszcze kryterium kursowe, polegające na wspomnianym, co najmniej
dwuletnim pobycie w systemie ERM 2. Możliwe jednak, iż nasz kraj nie wejdzie
do ERM 2 zanim nie zostanie spełnione kluczowe kryterium fiskalne. Zdaniem
prezesa NBP Sławomira Skrzypka, nasz kraj nie powinien wchodzić do mechanizmu
kursowego zanim nie wyjdziemy z procedury nadmiernego deficytu, którą Komisja
Europejska objęła nasz kraj w maju bieżącego roku. Zgodnie z nią do 2012 r.
deficyt powinien powrócić do poziomu 3 proc. PKB. Możliwy więc jest również
scenariusz, w którym euro przyjmiemy dopiero w 2015 r. (zakłada on wejście
do ERM 2 w 2013 r.). Wtedy złoty przez kolejne 4 lata w większym stopniu podlegałby
działaniom sił i nastrojów rynkowych. Te jednak, przy założeniu braku nieoczekiwanego
szoku, powinny podlegać stabilizacji. Biorąc pod uwagę stopniową poprawę kondycji
krajowej gospodarki i jej potwierdzoną przez ostatni kryzys relatywną odporność
na globalne zawirowania, można przewidywać, iż złoty mimo wszystko pozostanie
stabilny poniżej poziomu 4,0000 PLN za EUR. Ewentualne negatywne skutki opóźnienia
wejścia do ERM 2 mogą być jedynie widoczne w 2011 r., ich oddziaływanie powinno
być jednak średnioterminowe.
Autorzy: Joanna Pluta, Tomasz Regulski,
analitycy Departamentu Analiz DM 